wtorek, 18 marca 2014

Los Pozones - u ciepłych źródeł

Po deszczu chmury przechadzają się po górach, a las oddaje im swą wilgoć 
Skryte w głębokiej dolinie Los Pozones 
Wieczorne światło bawi się resztkami deszczu w koronie buka południowego 
Przez dolinę szybko przepływa rio Liucura 
Szumi przetaczając świeżą wodę 
Nad brzegami rozrasta się bujna zieleń waldiwijskiego lasu 
W gęstwinie błyszczą czerwone dzwonki kwiatów copihue 
Plątawa różowa Lapageria rosea - copihue 
Obsypane owocami zwieszające się gałęzie maitén Maytenus boaria 
Kwiaty i owoce (jadalne) jednocześnie to częste zjawisko u Gevuina avellana - avellano 
W skalnym basenie z ciepłą wodą
Odpoczynek pod gwiazdami - Los Pozones po zmroku
Na koniec całodziennej wycieczki dobrze jest znaleźć się w miejscu, którym można uspokoić zmęczone mięśnie nóg, a niekoniecznie musi to być łóżko w hostelu. Można bowiem nadal pozostać we wspaniałym otoczeniu chilijskiej przyrody. Pośród rozkwitającego, przepełnionego zapachami waldiwijskiego lasu. Nad brzegiem szemrającego potoku. Słuchać wieczornych ptasich koncertów i późniejszych pohukiwań ciemności. Leżeć ze wzrokiem zatopionym w bezkresie południowego nocnego nieba. Unosić się w naturalnie ciepłej, źródlanej wodzie. W pasie Andów licznie występują wulkany, lecz nie są jedynymi oznakami tu aktywności sejsmicznej. Innym, wyjątkowo przyjemnym, są liczne gorące źródła, wykorzystywane jako naturalne termy i wody lecznicze. Szczególnie często wykorzystuje się je w środkowym Chile w okolicach stolicy i w południowych regionach, gdzie klimat jest znacznie chłodniejszy, a pobyt w basenach termalnych znacznie przyjemniejszy. Choć w wielu miejscach powstały ośrodki wypoczynkowe spa&wellness, gdzie ciepła woda trafia do sterylnych basenów wewnątrz budynków, to sporo term przyjmuje gości pod gołym niebem, wykorzystując naturalne warunki. Las, rzekę, dolinę, skały. Jednym z takich miejsc są Los Pozones w dalekiej odległości od Pucón, gdzie można korzystać z siedmiu naturalnych basenów z wodą ze źródeł, każdy o innej temperaturze i właściwościach. Jest to również jedno z niewielu miejsc, z którego można korzystać również po zmroku, co dodaje jeszcze więcej uroku temu miejscu. Chwile pełnego relaksu unoszonego na wodzie.

czwartek, 27 lutego 2014

Villarrica - las pod śnieżną kopułą

Wulkan Villarrica góruje z każdego miejsca w Pucón 
Las użytkowany w masywie Villarrica 
Starodrzew bukowy 
Jeden pozostawionych ogromnych buków południowych - Nothofagus dombeyi 
Młode drzewo wyrastające ze starego pnia - częste zjawisko w waldiwijskich lasach
Bujnie kwitnący, słodko pachnący radal (Lomatia hirsuta) wabi rzesze owadów 
W słonecznych prześwitach pysznią się żółte fiołki - Viola maculata 
Kuliste, jaskrawe owocniki jadalnego grzyba Cyttaria darwinii 
Coraz bliżej, pod wulkanem Villarrica 
Z widokiem na drugą stronę, w oddali wulkan Lanín 
W dół, wulkaniczną doliną 
Dym z krateru. Poranek w Pucón 
W nad waldiwijskimi lasami w całym pasmie środkowych i południowych Andów górują wulkany, wygasłe i czynne, a niektóre należą do najaktywniejszych na Ziemi. Taka jest Villarrica w regionie La Araucania, z której krateru bardzo często unosi się słup dymu. Sam szczyt pokrywa lodowiec. To jeden z najkształtniejszych naturalnych stożków. Na wulkan można się wspinać z przewodnikiem, a w chłodniejszym sezonie zjechać na nartach, choć zdążają się śmiałkowie, robiący to na własną rękę, co niestety często kończy się tragicznie. U stóp wulkanu i nad pięknymi jeziorami leżą popularne ośrodki turystyczne Pucón i Villarrica. Wokół utworzono wiele obszarów chronionych ze starodrzewami bukowymi i araukariowymi. Jednym z nich jest Park Narodowy Villarica. Nie cały ogromny masyw wulkanu jest pod ochroną, znaczna jego część to obszary użytkowane i wielu miejscach pierwotny, najczęściej bukowy, las nie prezentuje się najlepiej. Mimo to widoki z wyższych partii lasu na jeziorną dolinę i Andy mogą zapierać dech. Podobnie jak ogromne buki o opasłych posrebrzanych, brunatnych pniach. Pośród nich mniejsze drzewa i krzewy witają ciepłą porę roku bujnym kwieciem. Kolorowe akcenty łapią oko w wielu miejscach lasu.

piątek, 3 stycznia 2014

poranne impresje w Reserva Costera Valdiviana

Las waldiwijski z przewagą zimozielonych nibybuków 
Bambus ubrany w poranną rosę i strzępki z pajęczyny 
Perłowa sieć z pełnej krasie 
Krople w kolejce na liściu zacierpu - Drimys winteri 
Pięciopalczaste liście skąpane rosą - Raukaua laetevirens - traumén 
Od kropli do kropli po gałązkach tepú - Tepualia stipularis 
Oddać kroplę do kropli z liści nibybuka chilotańskiego - Nothofagus nitida 
Efekty specjalne słońca i wody na kwiecie coicopihue - Philesia magellanica

Czerwone korale rucachucao (Nertera granadensis) błyszczą w runie
Dookoła kwiaty - w rozecie bromelii Greigia sphaceolata 
W cieniu liścia paproci - Lophosoria quadripinnata 
W nurcie rzeki Chaihuin
Lasy waldiwijskie są wiecznie zielone i wiecznie mokre. To widać na każdym kroku. Codzienna poranna rosa. Nacierające coraz mgły niczym smagające las dymy pary. Deszcze padające czasem tygodniami bez przerwy, a taka "pora deszczowa" może trwać ponad 9 miesięcy. Wnętrze lasu jest prawie zawsze pełne unoszącej wilgoci. Niestety ostatnio wiosna i latem bywa bardziej sucho, co może na dłuższą metę się niekorzystnie odbijać na kondycji ekosystemów. Ale o tym może innym razem. Tymczasem delektuję się każdą kropla gotową do skoku z końca liścia. I tymi zwieszającymi się na każdej pajęczej nici. Lekki chłód muska moją skórę. Słońce bawi się promieniami pomiędzy gałęziami. Poranny spacer w Reserva Costera Valdiviana.