czwartek, 9 czerwca 2011

Alerce Costero - na spotkanie giganta

W tajemniczym fitzrojowym ogrodzie

Bardzo zielono na każdym wolnym skrawku pnia drzewa

Porosty zawsze...
w pełnej komitywie z mchami, paprociami i pnączami 

Girlandy mchów Ancistrodes genuflexa

...i wszędzie, porosty nawet na bambusach

To także królestwo grzybów - jadalny Ramaria flava (changle)

do wyboru do koloru, różnorodność jest wszędzie

Gdzie indziej władzę dzierży wielki chrząszcz-jelonek Chiasognathus grantii (ciervo volante)

Fitzroja i jej mieszkańcy

W słonecznym fitzrojowym zakątku

U największej pani tego lasu
W odróżnieniu od lasów waldiwijskich Andów, te rosnące w Cordillera de la Costa są znacznie bardziej zagrożone działalnością człowieka, przede wszystkim poprzez rozprzestrzenianie się plantacji sosen, daglezji i eukaliptusów. Deszczowe lasy wybrzeża charakteryzują się większą różnorodnością gatunków i są też o wiele starsze od andyjskich, ponieważ trwają tu nieprzerwanie od milionów lat, pomimo ostatnich zlodowaceń i wielokrotnie stawały się refugium dla flory. Panuję tu ciągła wilgoć, zarówno z obfitych deszczy, jak i częstej mgły. Zieleń jest intensywna, las jest bardziej gęsty, szczególnie na zboczach gór i w dolinach rzek. Tu panuję waldiwijski las nadbrzeżny - bogaty, wieczniezielony, wręcz poprzerastany przez mchy i porosty. Wyżej na szczytach, gdzie skaliste podłoże znajduje się znacznie płycej i gleba jest uboższa, a teren często podmokły zadomowiły się fitzroje i budują tu prawie jednogatunkowe drzewostany. Nie dorastają do miana gigantów z andyjskich parków, za to tworzą wyjątkowo urokliwy las. Niestety znaczna część tych lasów spłonęła w ciągu ostatnich dziesięcioleci i tysiące hektarów białych pni straszą niczym nagie kości. Jednak pośród lasu waldiwijskiego pojawiają się pojednycze ogromne drzewa, więc i tu szedłem na spotkanie fitzojowego giganta. Na audiencje u prawdziwej pani tej krainy, w której koronie ukrywa się odrębny roślinny świat, największej fitzroi, jaką dane mi było spotkać.

wtorek, 7 czerwca 2011

Huilo Huilo - wyszywana czerwienią zimna selwa

Witający wodospad Huilo Huilo 
Selva fria

Ogromna Weinmannia trichosperma - tineo

Tu świat należy do mchów

Jeden z przepięknych mchów parasolkowych - Hypopterygium didictyon

Delikatna, przezroczysta zieleń paproci - Hymenoglossum cruentum

Prawdziwa ozdoba tych lasów - Lapageria roseae (copihue)
 
Dzwoniący czerwienią copihue

Niczym burza włosów z rozety bromelii - Fascicularia bicolor (chupalla)...

...a pośród czerwieniejących liści ukrywają się nieco wstydliwe kwiaty 


Owoce Rhaphithamnus spinosus - fiolet w nadfiolet

Kwiaty w owadziej euforii - Eucryphia cordifolia (ulmo)

Puszcza u stóp wulkanu Mocho-Choshuenco
Reserva Biológica Huilo Huilo jest trzecim wielkim prywatnym obszarem chronionym, który tu przedstawiam, ale pierwszym, jaki miałem okazję odwiedzić. Ogromny obszar wilgotnych lasów waldiwijskich rosnących w cieniu masywu wulkanicznego Mocho-Choshuenco stał jedną z największych atrakcji turystycznych regionu i kół zamachowych jego rozwoju. U wejścia do rezerwatu rozbrzmiewa szum przedzierającej się przez kanion zastygłej lawy rzeki, który tuż za mostem przeradza się w potężny huk wodospadu Huilo Huilo. Szelest prawdziwie zielonych liści i ów szum błękitnej wody towarzyszy całą drogę przez las, waldiwijską puszczę. Puszczę ogromnych drzew, zwieszających się pnączy, wędrujących mchów, porostów i paproci ozdabiają ze wsząd dzwoniące czerwienią kwiaty copihue - narodowego klejnotu Chile. Delikatne czerwone, nakrapiane od wewnątrz i idealnie kształtne płatki copihue wabią owady, kolibry, małe ssaki i oczy każdego wędrowca. Ale nie tylko one błyszczą pośród wszystkich odcieni zieleni. Pnie drzew porastają czerwone rozety kwitnących bromelii, w których środku chowa się wielobarwna głowa. Ścieżki usłane są białym płatkami jednego z najpiękniejszych drzew - eukryfii sercolistnej, a w wilgotnym powietrzu unosi się delikatny aromat kwiatów, ulubionych pszczelich stołówek. 

piątek, 3 czerwca 2011

Los Ruiles - wśród drzewiastych białych kruków

U wrót lasu maule

Odrastające pnie nibybuka Alessandriego (ruil) - Nothofagus alessandrii

Nothofagus alessandrii

Piękna zieleń liści pitawii - Pitavia punctata

Wśród liści nibybuka modrego (hualo) - Nothofagus glauca

Pod okapem najrzadszych buków południowych

Pospolity, czerwonokory i jakże piękny Blepharocalyx cruckshanksii - temu

Ogromne naziemne bromelie Greigia sphacelata (chupón)

Nad leśnym strumieniem...

...wygrzewają się jaszczurki

Pierwsze jesienne barwy w najrzadszym lesie
W małym rezerwacie otoczonym plantacjami sosny i eukaliptusa ciągnącymi się po horyzont na całej Cordillera de la Costa rosną jedne z najrzadszych drzew świata. Rosną na zaledwie kilkuset hektarach. To gatunki z bardzo bogatego worka chilijskich endemitów. Miałem więc okazję zobaczyć je w naturze, a nie tylko w ogrodzie botanicznym, choć nawet tam łatwo ich nie można spotkać. Tworzą one również najbardziej zagrożony ekosystem leśny Chile tzw. bosque maulino (Las Maule). Las ten bardziej przypomina europejskie lasy, ponieważ dominują tu buki południowe zrzucające liście na zimę, więc jesienią przybierają piękne barwy. Nie jest tutaj aż tak wilgotno, jak bardziej na południu. Na pierwszy rzut oka może tego nie widać, ale różnorodność gatunków jest ogromna, ponieważ jest to swego rodzaju strefa przejściowa pomiędzy roślinnością twardolistną roślinnością typu śródziemnorskiego środkowego Chile a deszczowymi południowymi lasami. Mogłem spacerować ścieżką pod okapem nibybuków Alessandriego, dotknąć jasnozielonych liści pitawii czy usłyszeć szelest czerwieniejących liści nibybuka modrego. Niesamowite uczucie stać pośród takich rzadkości. Jednocześnie jakże przykro patrzeć na całą okolice, gdzie piękne różnorodne lasy zostały zastąpione przez monotonne i smutne monokultury ciągnące się kilometrami.