czwartek, 14 kwietnia 2011

Lahuen Ñadi - relikt przeszłości

 -
Droga do lasu wiedzie przez aleję paproci (Blechnum chilense)

a za drzewem skrzat

Korzenie fitzroi

ale to także królestwo pięknych mchów...

w którym współrządzą paprocie...

tańczące paprocie pośród mchów.

Spotkanie z damą w kwiecie wieku - zaledwie 1500 lat

w koronach lasu fitzrojowego
Pozostając przy fitzrojach, udałem się zobaczyć ostatni mały skrawek lasu tworzonego przez te długowieczne drzewa w Dolinie Środkowochilijskiej. Niewiele tego pozostało z wielkiej puszczy, zaledwie kilka hektarów na podmokłych terenach niedaleko Puerto Montt w małym parku Lahuen Ñadi - (Lahuen to fitzroja w języku mapuche, Ñadi - teren podmokły). Inaczej to wygląda niż w górach, gęsty, bardzo ciemny las. Należy jednak pamiętać, że jest to już zbiorowisko wtórne, więc trudno powiedzieć, jak było wcześniej. Trochę jak królestwo skrzatów i innych stworów leśnych z baśni i mitów.

wtorek, 12 kwietnia 2011

Alerce Andino - w leśnej katedrze

Powitalna mgła w drodze do parku

Laguna Sargazo

Wszechobecna wilgoć...

 mchy...

mchy i porosty...

mchy i porosty i paprocie...

...słowem, prawdziwy las deszczowy.

Dobry duszek lasu - Chucao tapaculo (Scelorchilus rubecula)

Żywa Katedra Drzew - Fitzroya cupressoides

70 metrów do góry a 6 metrów dookoła

Ponad 3000 lat opowieści na ucho
Niedaleko Puerto Montt (ok.45 km) w Andach znajduję się jeden z ostatnich większych kompleksów lasów fitzrojowych. Lasów nie byle jakich, bo tworzonych przez drzewa mające po 2-3 tysiące lat, więc znaleźć się w takim miejscu buzi nie tylko respekt, ale też wyobrażenia, ile rzeczy się wydarzyło w trakcie życia jednej 70 metrowej fitzroi i ile mogłaby nam opowiedzieć. Dotrzeć do jednej z takich "Katedr drzew" - Bosque Catedral, jak te lasy tu nazywają, nie jest łatwo, ponieważ rosną one głeboko wewnątrz Parku Narodowego Alerce Andino i pokonanie dość trudnego szlaku zajmuję w jedną stronę około 4 godzin - ok. 9 km. Trudnego, dość stromego w wielu momentach i o tej porze roku bardzo śliskiego, podmokłego lub zalanego, z wieloma innymi atrakcjami naprawdę wilgotnego lasu. Wyprawę rozpocząłem więc przed świtem. Na szczęście po mglistym poranku dzień był piękny, słoneczny i dość ciepły. Po drodze podziwiałem Lagunę Sargazo, wiecznie zielone lasy waldiwijskie, liczne potoki, a cały czas towarzyszyły chyba najbardziej wesołe ptaki na świecie, cały czas "śmiejące się" chucao.

piątek, 25 marca 2011

Huerquehue - górska symfonia na araukarię i kwiaty

Bambusowy zagajnik Chusquea quila
LAS IGLASTY MANIO DE HOJAS CORTAS - Saxegothaea conspicua
FUKSJA - Fuchsia magellanica


Laguna Tinquilco

Dzięcioł magellański - Campephilus magellanicus

Laguna El Toro otoczona lasem bukowo-araukariowym

Araukarie chilijskie ubrane w porosty - brodaczki

Łany złocistej alstoemerii - Alstroemeria aurea

Koliber (Sephanoides sephaniodes) strzegący swojej fuksji
Trąbkowate kwiaty Desfontainia spinosa - ulubiona stołówka kolibrów

Araukarie nad laguną El Toro

Pierwszy las - Park Narodowy Huerquehue (La Araucanía - Pucón), las poskręcanych wielkich drzew, świat wilgotnych igieł saxegoteki, wyżej buki, przeogromne z rozpostartymi ramionami o drobnych liściach. Las szmaragdowej zieleni utkany w intensywne barwy fuksji i ogniste desfontainy, wypełniony górskimi jeziorami, ponad którymi wznoszą się masywne szczyty porośnięte dinozaurzymi choinkami - boskimi araukariami chilijskimi. Pod tysiącletnimi parasolami gigantów mogę się poczuć jak prawdziwy skrzat. Pnie spękane na kształt żółwich skorup, ale ubrane w wełniane płaszcze z porostów. Przytulam się do nich odurzony zapachem andyjskiego canelo. Na stokach jak plamy promieni słonecznych w polany ułożyły się łany alstroemerii. Chucao się śmieje. Kolibry iskrzą się rozcinając z impetem powietrze.