piątek, 3 czerwca 2011

Los Ruiles - wśród drzewiastych białych kruków

U wrót lasu maule

Odrastające pnie nibybuka Alessandriego (ruil) - Nothofagus alessandrii

Nothofagus alessandrii

Piękna zieleń liści pitawii - Pitavia punctata

Wśród liści nibybuka modrego (hualo) - Nothofagus glauca

Pod okapem najrzadszych buków południowych

Pospolity, czerwonokory i jakże piękny Blepharocalyx cruckshanksii - temu

Ogromne naziemne bromelie Greigia sphacelata (chupón)

Nad leśnym strumieniem...

...wygrzewają się jaszczurki

Pierwsze jesienne barwy w najrzadszym lesie
W małym rezerwacie otoczonym plantacjami sosny i eukaliptusa ciągnącymi się po horyzont na całej Cordillera de la Costa rosną jedne z najrzadszych drzew świata. Rosną na zaledwie kilkuset hektarach. To gatunki z bardzo bogatego worka chilijskich endemitów. Miałem więc okazję zobaczyć je w naturze, a nie tylko w ogrodzie botanicznym, choć nawet tam łatwo ich nie można spotkać. Tworzą one również najbardziej zagrożony ekosystem leśny Chile tzw. bosque maulino (Las Maule). Las ten bardziej przypomina europejskie lasy, ponieważ dominują tu buki południowe zrzucające liście na zimę, więc jesienią przybierają piękne barwy. Nie jest tutaj aż tak wilgotno, jak bardziej na południu. Na pierwszy rzut oka może tego nie widać, ale różnorodność gatunków jest ogromna, ponieważ jest to swego rodzaju strefa przejściowa pomiędzy roślinnością twardolistną roślinnością typu śródziemnorskiego środkowego Chile a deszczowymi południowymi lasami. Mogłem spacerować ścieżką pod okapem nibybuków Alessandriego, dotknąć jasnozielonych liści pitawii czy usłyszeć szelest czerwieniejących liści nibybuka modrego. Niesamowite uczucie stać pośród takich rzadkości. Jednocześnie jakże przykro patrzeć na całą okolice, gdzie piękne różnorodne lasy zostały zastąpione przez monotonne i smutne monokultury ciągnące się kilometrami.

środa, 1 czerwca 2011

Parasolki z Nahuelbuty w chmurach

Na szczytach Cordillera Nahuelbuta

W tajemniczym lesie bukowym - nibybuk Dombeya Nothofagus dombeyi

Aleja przybrana brodaczkami - porostowy raj

Brodaczki na każdym i w każdym szczególe - Protousnea poeppigii

Na pomarańczowo - Mutisia decurrens

w lekkich fioletach - Mutisia spinosa

z różowym tygrysem - Alstroemeria presliana ssp. australis

w żółtych pantofelkach - Calceolaria valdiviana

czerwienią oskrzydlona nastrurcja - Tropaeolum speciosum

W pluszowym prastarym lesie

Bardzo wiekowe rozmowy, tam, w górze

Araukariowe niepowtarzalne wzory pni jak linie papilarne

Parasolki z Nahuelbuty - z głową w chmurach

Amatorki głośnych sprzeczek i nasion araukarii - jedna z 4 chilijskich papug - Cachaña (Enicognathus ferrugineus)

Niczym posiwiała skorupa wielkiego żółwia

Araukarie chijilskie (Araucaria araucana) po hororyzont
Zimno. Przenikliwe, wilgotne i wietrzne zimno. Piękne zimno w Parku Narodowym Nahuelbuta. Jedyne miejsce w Cordillera de la Costa, gdzie rosną prehistoryczne araukarie. Ale witają mnie buki południowe ubrane od korzeni po najcieńsze gałązki w tańczące na wietrze srebrzystozielone brodaczki. To istny porostowy raj, porastają każdą wolną powierzchnię, korę drzew, gałęzie, liście, skały. Cały las został w nie przystrojony, las haftowany delikatnymi nićmi. A pomiędzy nimi od czasu do czasu pojawiają się kwiaty, klejnoty południowych lasów - pomarańczowe, fioletowe i płowe mutisje, różowe alstroemerie, żółte pantofelniki, czerwone nasturcje, alternantery i desfontainie. Całość, prehistoryczna, jest niczym barwna tkanina, najprawdziwszy wyhaftowany las. Sanktuarium drzew, pomiędzy którymi stąpały dinozaury. Możliwe, że nie zmieniło się tu wiele od ich panowania. Świat zatrzymany w czasie. Przechodząc obok ponad 2500-letnich araukarii mam ochotę zapytać o tyle rzeczy. Pamiętają i opowiadają, jeśli tylko w słuchać się w szum konarów. Rozmawiają. I tylko papugi, co jakiś czas, przerywają im swoim radosnym skrzekiem nad ogromnymi szyszkami. Przez szczyty Cordillera Nahuelbuta przepływają chmury, przeciskają się między parasolami araukarii, przenikają przez mnie. Opowiem Wam pewną historię...

sobota, 28 maja 2011

Między wulkanem a głębokim błękitnym wodospadem

Wodospady Petrohué przedzierające się przez zastygłą lawę

Las buków południowych na wulkanicznym podłożu
Nibybuk Dombeya Nothofagus dombeyi obrośnięty przez porosty

Plątanina nad głębokim błękitem

Włochaty pień porostów
i gałęzie pełne porostów 2003

Sukcesja na spływach wulkanicznych

Nadrzeczny las budowany przez tepú 

Arrayán - Luma apiculata

Prawdziwie miedziana kora

Rudokore drzewa nad lodowcowym błękitem
Nad Jeziorem Wszystkich Świętych, w najstarszym chilijskim parku narodowych (PN Vicente Peréz Rosales) rośnie mały, niezwykły las nad rzeką przebijającą się przez bazaltowy zator. Las miedzianokorych drzew, białych pachnących kwiatów i smacznych czarnych owoców. Dziwny to las, jakby świetlisty albo błyszczący, niepowtarzalny. Las pięknych, niezwykłych drzew - to arrayán. Choć arrayany rosną pospolicie w całych południowym Chile, to rzadko tworzą prawie czyste, jednogatunkowe lasy. Zjawiskowe lasy. Nie są one jedyną ozdobą tego ogromnego parku, bo najbardziej widoczne i przyciągające turystów są jeziora, wulkany i Petrohué - kaskady jasnobłękitnych wód lodowcowych. Wokól na bazaltowym podłożu w młodym waldiwijskim lesie dominują buki południowe, obrośnięte od korzeni do koron porostami. Obecność wuklanu jest dostrzegalna wszędzie, nawet jeśli skrywa się on za chmurami.